Shopping po słoweńsku!

Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałoby życie bez sklepów całodobowych, stacji benzynowych otwartych 24 godziny na dobę, sklepów czynnych w niedzielę... życie bez małych osiedlowych sklepików i bez możliwości kupienia alkoholu po godzinie 21? 


Jeśli na myśl o tym nie przelatuje przez was dreszczyk grozy- przeprowadźcie się do Słowenii! 

Na początku nie mogłam się do tego przyzwyczaić, no bo jak to tak- planować ZAKUPY? Da się, o dziwo! W razie kryzysu czekoladowego 10 km od nas jest otwarta JEDNA stacja benzynowa. Kryzysów alkoholowych nie miewam, ale tak na wszelki wypadek w lodówce zawsze znajdzie się butelka wina i kilka piw. Jedyne, czego mi szkoda to brak malutkich sklepików spożywczych. 

Po kilku latach w kraju, gdzie wielkie sieci handlowe zabiły wszystkie firmy rodzinne, aż łezka mi się w oku kręci na widok sklepów w moim rodzinnym mieście. Tam jeszcze ciągle panie w białych fartuchach ważą owoce na przedpotopowych wagach, zawijają wódkę w szary papier, a dookoła roznosi się woń pietruszki. Obrazek, który dla Słoweńców jest EGZOTKĄ w czystej postaci! 



Sieci handlowe, które oferują produkty spożywcze na rynku słoweńskim można na palcach policzyć. Spróbujemy? 
Mercator, Tus, Spar, Hofer, Lidl, Jager... hmm... to chyba tyle! To "wszystko" w mieście z około 30.000 mieszkańców, w większych miastach znajdzie się może jeszcze z pięć (max!) dodatkowych sieciówek. 
Ale za to na każdym rogu mają salon fryzjerski!


Nie mogłam się nadziwić, jak to możliwe, że wybór jest taki mały, ale już mi przeszło. Przyzwyczaiłam się. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze- dwumilionowy rynek to żaden rynek!
Tylko czasem głupio się człowiekowi robi, kiedy w niedzielę o 12.31 przypomina sobie, że nie ma nic do jedzenia... i znowu trzeba zamawiać pizzę!

1 comments:

  1. Mi też ciężko bez Żabki pod nosem :). Trzeba wszystko jakoś lepiej planować i czasami wyczarować kolację z niczego, bo do najbliższego supermarketu mam 12 km. Jak jadę do Polski to doceniam fakt, że z wieczornego spaceru wracam do domu z gazetą :).

    OdpowiedzUsuń