Kozi bal!

Kto powiedział, że na wsi nic się ciekawego nie dzieje? Co prawda definicja tego, co jest "ciekawe" zmieniła się diametralnie, od kiedy jest z nami Młoda, ale grunt to przeżyć fajnie czas!
Więc w sobotę wybraliśmy się do oddalonego kilka kilometrów od naszego domu Zamku Borl na Kozi Bal! No... właściwie to bal kóz i owiec. Tak, tak... kozy i owce też mają swoje imprezki! Niestety Zamek Borl jest od lat zamknięty dla odwiedzających, a wszystkie sprzęty i meble zostały wywiezione m.in. do pobliskiego zamku na Ptuju.


Głównym punktem programu był wybór najlepszego gulaszu z koziołka... Był także gulasz jagnięcy i  cielęcy, więc, jako że nie mam serca jeść małych zwierzątek zadowoliłam się porcją różnych mięs z grila. Ida wytańczyła się za wszystkie czasy, pooglądała owieczki i kozy, wyłudziła od dziadka balon na hel i całkiem sama wcinała włoskie lody! Co tu dużo mówić- idealne sobotnie popołudnie!
Więcej informacji na temat tego wydarzenia znajdziecie O TUTAJ! 











 koleżanka była nieco zdziwiona swoją nagłą sławą



 indywidualistka :)









***


Kdo je rekel, da se na vasi ne dogaja nič zanimivega?  Čeprav, odkar je z nami Mala je beseda ZANIMIVO spremenila svoj pomen, saj je glavno, da lepo preživimo čas! Zato smo se v soboto odpravili do bližnjega gradu Borl na Kozji Bal! No... v bistvu Ovčji kozji bal! Tako je, ovce in koze imajo tudi svoje žurke! Na žalost je grad Borl  že leta zaprt za obiskovalce in vsa oprema, ter pohištvo je bilo preseljeno, med drugim tudi na ptujski grad.
Glavna točka prireditve je bila izbira najboljšega golaža s kozlička. Na izbiro sta bila tudi jagnjetina in teletina. Zato ker nisem oboževalka hrane narejene z drobnice, sem se morala zadovoljiti z mešanim mesom na žaru.  Ida je navdušeno plesala, ogledovala si je ovčke in koze, »nafehtala« dedka, da ji je kupil balon na helij, ter čisto sama pojedla veliki sladoled! Skratka perfektno sobotno popoldne!
Več informacij o prireditvi najdete TUKAJ!        

3 comments:

  1. Mój mąż bardzo lubi kozy :) I kozie produkty mleczne... Pewnie by mu się spodobało.
    Dizzy, Ty masz córeczkę! Twój fb nic nie mówi o tym, że masz dziecko :) Podziwiam tych, którzy umieją tak się powstrzymać i nie opublikować zdjecia swojego dziecka. Szanuję to i rozumiem oraz, jak już wspomniałam, podziwiam. Ja nie umiem opanować mojej chęci dzielenia się ze światem tym, jaka moja Kalinka jest urocza. (Nie, nie, jeśli chodzi o dziecko, nie jestem ani trochę skromna.) I chyba z tego powodu, że brakuje mi moich przyjaciół i rodziny, mogą oni zobaczyć Kalinę na fb chociaż... Czasami staram się opanować ten mój ekshibicjonizm, czasem mi wychodzi na chwilę nawet, ale później ta moja gorsza połowa bierze górę nade mną :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malwina mam kilka zdjec Idy, ktore wrzucam na fb, a po jakim czasie laduja w folderze, ktory widza tylko niektore osoby (rodzina i bliscy przyjaciele) :) tez sie nie potrafie tak calkiem powstrzymac;)

      Usuń
  2. Ja bym też odmówiła zjedzenia tych małych zwierzaków, ale świetne miejsce na spędzenie czasu z dziećmi :).

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń